-

re-or

Stulecie odzyskania niepodległości, czy stulecie niepodległości?

Oficjalnie obowiązująca wersja wydarzeń jest taka: był sobie wybitny kompozytor Ignacy Paderewski. Człowiek światowy i powszechnie znany. W czasie Wielkiej Wojny działa on na rzecz niepodległości Polski. Działa razem z samym Sienkiewiczem, tym od Trylogii. Próbuje wykorzystać swoje wpływy a to we Francji, a to w USA. Pewnego razu doznaje olśnienia. W jednej z gazet rafia na zdjęcie innego wpływowego człowieka i jak zapisuje w pamiętniku jest "to człowiek, który musi mi pomóc i zrobię wszystko, by się z nim spotkać". Do takiego spotkania w końcu dochodzi i Paderewski klaruje owemu człowiekowi o dramacie Polaków, zaborach itd. Wszystko to podlewa sosem z legend o Kościuszce i Pułaskim. Dowiedziawszy się o wszystkim rozmówca Paderewskiego natychmiast obiecuje pomóc i skończyć z barbarzyństwem zaborców. Tak się składa, że jest doradcą prezydenta USA Wilsona, więc przekazuje mu te relacje Paderewskiego i nagle Polacy zdobywają kolejnego sojusznika wzruszonego losem zniewolonego narodu. Wilson porzuca więc wszystko co dotychczas deklarował w sprawie trzymania USA z dala od wojny. Urzeczony polską niedolą oraz pięknem muzyki Paderewskiego obiecuje użyć wszelkich środków, by skończyć z jawną niesprawiedliwością. A następnie słowa przekuwa w czyny. A potem wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Trudno zakwestionować to co miał w głowie wówczas Paderewski. On naprawdę napisał tak w pamiętniku, więc pewnie naprawdę tak myślał. Pytanie czy widział z kim i w co gra? Czy oprócz ckliwych opowieści o ucisku i niedoli był świadom realnych interesów jakie są na stole i czy świadomie wekslował pewne zobowiązania wobec rozmówców w zamian za pomoc Polsce? I czy tak naprawdę to on znalazł zdjęcie wpływowego facet w gazecie, czy może miał je znaleźć?

Tym wpływowym kimś był bowiem niejaki Edward House. Pułkownik, który wcale nie był pułkownikiem (w ogóle nie był wojskowym). To człowiek, który jest przedstawiany jako przyjaciel Wilsona i jego bratnia dusza. Dzielili ze sobą poglądy na różne sprawy i w ogóle byli pod swoim wpływem. House jako przyjaciel miał więc niby przekonać Wilsona, że oto pomoc Polsce może być spełnieniem ich wspólnych, wielkodusznych ideałów. Szerzenia demokracji i wolności.

Rodzina House'ów to rodzina bankierska. Nie tak bogata jak te największe, więc działała w interesie i na rzecz znacznie potężniejszych Rothschildów oraz innych (Schiff, Warburg, Rockefeller, Morgan). Mimo, że rodzina osiedlona na stałe była w Teksasie, to Edward uważał się za Brytyjczyka, gdzie pobierał nauki. Uczył się i działał równolegle z Keynesem i ich koncepcje międzynarodowo-gospodarcze miały podobny rozmach, a w wielu momentach były zbieżne.

W przededniu prawyborów prezydenckich w Partii Demokratycznej (1912) House był już stałym rezydentem bankierskich familii za oceanem. Jako, że były one tradycyjnie zainteresowane tym procesem za pośrednictwem House'a prowadziły własne oceny co do ewentualnego wsparcia któregoś z kandydatów. House przyjął więc Wilsona na audiencji. Przy okazji dajmy tu spokój spekulacjom, jakoby to ludzie pokroju House'a zabiegali o spotkania z ludźmi pokroju Wilsona. Jak świat światem, zwłaszcza demokratyczny, to takie zabiegi mogą działać tylko w jedną stronę. To co House usłyszał od Wilsona bardzo mu się spodobało i to Wilson zyskuje pełne wsparcie i rekomendację. Swój dług spłaca bardzo szybko, bo już 1913, rok po elekcji, udaje się bankierom stworzyć FED. Instytucja, o którą bankierskie rody zabiegały praktycznie od stu lat stała się faktem i odtąd świat zaczął wyglądać inaczej. Jacob Schiff - jeden z najpotężniejszych bankierów pisze w liście: " chciałbym ci bardzo podziękować za twój skuteczny i dyskretny wkład w proces przegłosowania tej ustawy walutowej". Ale nie jest to list do Wilsona, tylko do House'a oczywiście.

FED jako narzędzie bankierów miał jednak sens jedynie wówczas, gdy w światowej gospodarce zaistniałby popyt na kredyt. Najlepiej popyt nieograniczony. Woja była więc kwestią czasu i musiała to być wojna naprawdę wielka. I była Wielka jak się wkrótce okazało, a kredyt płynął szeroką rzeką do wszystkich stron. Gdy wojna się skończyła popyt musiał być podtrzymywany innymi środkami, a więc na scenę wkracza kamrat House'a - Keynes, ale przecież nie szkodzi też potem zrobić kolejnej wojny, prawda?

Zanim to jednak nastąpi jest ta nieszczęsna kwestia Polski i Paderewskiego. Wiedząc, że House i Wilson bynajmniej nie byli przyjaciółmi (choć Wilson, jako prostolinijny przygłup mógł tak tę relację widzieć), wiemy, że Paderewski musiał by co najmniej równie naiwny. Wydawało mu się, że rozmawia z Wilsonem za pośrednictwem House'a, tymczasem Wilsona mogło by w tej układance równie dobrze nie być. To znaczy ktoś musiał podpisać kwity, ale w sumie nic więcej. Pytanie więc na co liczył House stawiając na Paderewskiego? Bo przecież nie miał na pewno na myśli korzyści w postaci ufundowania przez kompozytora pomnika w stolicy przyszłej Polski.

W całym równaniu Paderewski był równie zbędny co Wilson. Ot, trafił się ktoś, kto będzie wiarygodny dla tłumów i wokół kogo da się zbudować dobrą legendę. I o ile legendę zbudować się dało, to w dalszej perspektywie House jednak poniósł porażkę. Nie chodzi nawet o to, że Paderewski okazał się efemerydą, bo nie o niego tu przecież chodziło. Rzecz w tym, że ludzie, którzy mieli zagwarantować ze strony Polski popyt na kredyt zwiedli. Polska jak wiemy zadłużała się niewystarczająco chętnie i skutecznie, może poza pierwszą fazą niepodległości, gdy ciśnienie na kredyt było duże. Ale potem, zwłaszcza w porównaniu do Zachodu, było niewystarczające, a wraz z nadejściem polityki "mocnej waluty i zrównoważonego budżetu" wręcz niedopuszczalnie niskie. Wydaje się więc, że wtedy klamka zapadła, a Polska skazana została na upadek, co też wkrótce nastąpiło. I po następnej wojnie litości już nie było. Nie było żadnej gwarancji, że Polska znów się nie sprzeniewierzy swoim promotorom. To pewnie jeden z powodów, oprócz wszystkich militarnych etc, dla których nikomu poważnemu w City i Wall Street nie zależało już na kolejnym Paderewskim. Dlatego też teraz obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości, a nie stulecie niepodległości, bo samej niepodległości w tych 100 latach było tyle co kot napłakał.



tagi: niepodległość  banki  wilson  house  paderewski 

re-or
27 października 2018 23:35
10     836    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
MarekBielany @re-or
27 października 2018 23:45

w tagach brakuje "ktoś".

Dobrej dłuższej nocy.

 

zaloguj się by móc komentować


re-or @MarekBielany 27 października 2018 23:45
28 października 2018 00:00

Oj, to by musiał być tag na stałe podpięty ;)

zaloguj się by móc komentować

re-or @Stalagmit 27 października 2018 23:47
28 października 2018 00:02

Dokładnie tak. Dobry tekst. W szkołach się tego nie uczy niestety.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @re-or 28 października 2018 00:00
28 października 2018 00:36

;) wyprostuj :)

Czemu nie ?

:)

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @re-or
28 października 2018 05:44

+++

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @re-or
28 października 2018 06:59

Sęk w tym, że to był pomysł genialny. Nie mam na myśli polskiej niepodległości. Natomiast nikt, łącznie z Housem nie był w stanie przewidzieć, jakie będą jego odległe skutki. I nadal tego nie wiemy. Wiemy tylko, że ten system da się wywrócić, ale nikt nie może sobie już na to pozwolić (łącznie z Chinami, przynajmniej od jakiegoś czasu). Można go najwyżej przejąć, w sensie zabrać FEDowi i WB/MFW

zaloguj się by móc komentować

Krzysztof5 @Stalagmit 27 października 2018 23:47
28 października 2018 08:56

https://bosonweb.wordpress.com/2017/09/18/wielki-historyk-polski-ktory-sie-imperium-postawil/

1918-Wilson/Lloyd-House/Lord-dzieki boson/-i ten paskudny Roman D.

2018-Trump/May?-who?/who?- i ten paskudny ...

 

 

zaloguj się by móc komentować

Nova @Grzeralts 28 października 2018 06:59
28 października 2018 09:50

 Teoretycznie można by zmonetaryzować złoto i całkowicie lekceważone srebro i wrócić do normalnego standartu. Są tacy którzy na serio taką sytuacje analizują ( oczywiście w USA nie u nas ). Wtedy po prostu złoto lub srebro było by przeliczone wg. całej wartości nadrukowanego pustego pieniądza. Doświadczenie z przeszłości pokazuje że wystarczy 20%-40% pokrycia kruszcowego dla papierowego pieniądza. Problem jest taki że jakakolwiek zmiana z pieniądza drukowanego na wiarę na pieniądz mający pokrycie w metalach ujawni stopień psucia pieniądza. dla wielu byłby to ogromny szok. Co do samego Wilsona-pod koniec życia klął na Housea i innych bankierów którzy go oszukali i wykorzystali. Emerytalne jęki niepotrzebnego nikomu frajera. U na soczywiście w narracji oficjalnej hurrapatriotyzm bez oglądania się kto kogo nominował do władzy i po co. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Nova 28 października 2018 09:50
28 października 2018 13:53

Już było to kiedyś poruszane - nie jest to możliwe, bo złoto i srebro są dziś surowcami w przemyśle i najnormalniej w świecie są zużywane. Czyli równie dobrze można by monetaryzować miedź, czy ołów. Na dodatek rewolucyjność idei nowego pieniądza wcale nie polegała na odejściu od parytetu złota, to była tylko jedna ze zmian technicznych, ułatwiających proces.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować